Kilka miesięcy temu (w mniej lub bardziej ładny sposób) postanowiono postawić w stan likwidacji Towarzystwo Sportowe Polonia. Wiadomym było, że sport żuzlowy w Pile (czy tylko w tym mieście?) sięgnął dna i niezwykle trudno będzie o odbudowanie dobrego wizerunku klubu żużlowego z grodu Staszica, a jeszcze trudniej będzie o powrót do krajowej elity. Tak to już jest, że bardzo trudno wspina się na szczyt, a niezwykle łatwo jest odpaść od skalnej ściany i runąć w przepaść.

Smutnym był (jest) fakt, że nie było osób, które podjęłyby walkę o ratowanie żużla w Pile. Stan ten jednak nie trwał bardzo długo. Na szczęście dla sympatyków speedwaya w Pile (ilu ich tak naprawdę jeszcze jest?) pojawił się Ryszard Bednarek (Sezup) i Romuald Mencel - człowiek orkiestra. Człowiek, który z jednej stronylikwidował TS Polonia, a z drugiej, wraz z kilkoma innymi ludźmi założył Pilski Klub Żużlowy Polonia, który nie miał, jak na razie, zwojować Polski, a utrzymać sport żuzłowy w Pile przy życiu. Mencel miał wsparcie w Januszu Michaelisie i teraz właśnie o Januszu.

Mówi się o nim, że jest trenerem z niższej półki, ale jeżeli chodzi o zaangażowanie, o pracę (często bezinteresowną) na rzecz klubu, to mało jest lepszych osób. Michaelis i Mencel stworzyli taką drużynę, na jaką było stać klub. Taką, na jaką można sobie było pozwolić na klika tygodni przed rozpoczęciem sezonu żużlowego w Polsce. Kto wie, jakby potoczyły sie losy PKŻ-u, gdyby nie bardzo długa kontuzja Roberta Mikołajczaka? Teraz można gdybać. Pewnym jest, że przedostatnie miejsce na drugim (czy też trzecim) froncie, nie przyniosło radości zawodnikom, działaczom i kibicom, których z meczu na mecz było coraz mniej.

To przeszłość. To fakty. Jak przedstawiać się będzie przyszłość? Na razie to tylko plotki, ale w każdej plotce jest troche prawdy, więc ...

Obecnie klubem kieruje Janusz MIchaelis (po rezygnacji Romualda Mencla). Efektem tego jest zaplanowany na 15.10. turniej wychowanków. Ciekawe.

Michaelis ma w światku miłośników sportu żużlowego wiele kontaktów i postanawia je wykorzystać. Podobno (zaznaczam - podobno) do sponsorowania pilskich zawodników powraca PROFIL Jerzego Cerby i Salony TOYOTY Tadeusza Uklei. Jest plan, aby miłością do żużla zapałał ponownie pilski PHILIPS, który według ostatniego rankingu jednej z gazet, jest drugą firmą w Wielkopolsce pod względem dochodów (ulega tylko Volkswagenowi -Kulczyk/Poznań). W grodzie Staszica znajduje się kilka drukarni, a największymi są AGORA i WINKOWSKI. To ma być kolejny kierunek w aspekcie ratowania żużla w Pile. Są plany, aby zbudować prawdziwy sztab trenerski, a miałoby się to wiązać z powrotem na Bydgoską Zdzisława Dobruckiego - Musielku, ile w tym prawdy? W końcu Michaelis widzaiłby nadal w składzie PKŻ-u Kowalskiego, Mikołajczaka, Kierzkowskiego czy Jensena. Przydaliby się lepsi juniorzy, może dwóch seniorów. Nie wiadomo jednak czy zostanie zachowany podział na III ligi, czy też dojdzie do połączenia dwóch najniższych lig. Dopiero będzie można myśleć o składzie. Na razie trzeba pomyśleć o pieniążkach. Należy przypomnieć "smak żużla" kibicom, aby ci znowu licznie przybywali na Bydgoską.

Wszystko brzmi pięknie, jednak co z tego wyniknie? Ile w tym prawdy? Czy są to tylko plotki kibiców, którzy stęsknieni są czasów świetności pilskiego żużla? Może te doniesienia okażą się jednak faktami?